W samolocie ustawiłem zegarek na aktualną godzinę w Polsce, żeby powoli przestawiać się naszą strefę czasową. Już jutro wracam do pracy i nie chciałbym czuć senności w dzień i nie móc zasnąć w nocy.
24.10. Dzień 20. Lima po raz ostatni.
Ty razem kupiłem bilet z miejscem na przedzie autobusu. Wprawdzie podróżuję w nocy, ale przeżycia i tak niesamowite. Siedzę na górnym pokładzie nad kierowcą. Z tej perspektywy w czasie manewru skrętu nie widać ani drogi, ani kół. Ma się więc wrażenie, że jest się nad przepaścią.
23.10. Dzień 19. Tanki.
Wczoraj wieczorem przed pójściem spać zorientowałem się, że w kranie nie ma wody. Od kilku dni stawała się coraz bardziej brązowa, aż przestała całkiem lecieć. Dzisiaj dowiedziałem się dlaczego.
22.10. Dzień 18. Windows 7.
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem komputerów i instalacji Windowsa. Jeszcze wczoraj zacząłem naprawiać komputer, który nie chciał się uruchomić. Po kilku próbach zlokalizował usterkę – pamięci RAM.
21.10. Dzień 17. Hamak.
Dzisiaj dalsza część nieróbstwa. Korzystając z tego, że o 6:00 już jest jasno, zacząłem kończyć bloga i przygotowywać zdjęcia do publikacji. Po chwili było już tak słonecznie i gorąco, że musiałem szukać cienia z laptopem, aby móc spokojnie pisać.
20.10. Dzień 16. W domu.
Dzisiaj właściwie nic szczególnego się nie wydarzyło. Mimo iż wczoraj po długich trudach podróży, poszedłem spać około północy, to dzisiaj wstałem punkt 6:00. Od razu zabrałem się za spisywanie wydarzeń z ostatnich kilku dni.
19.10. Dzień 15. Paracas.
Około godziny 6:00 zorientowaliśmy się, że jesteśmy w pobliżu Paracas. Ten oceaniczny port znany jest z tego, że u jego wybrzeża znajdują się wysepki zamieszkane przez morskie zwierzęta i ptaki. Jest to odpowiednik Galapagos, tylko w mniejszej skali i za dużo mniejsze pieniądze.
18.10. Dzień 14. Cusco.
Wcześnie rano po śniadaniu, ruszyliśmy na zwiedzanie Cusco. Zaczęliśmy od katedry, która jest najstarszą w Peru. Niestety ze względu na brak czasu nie mogliśmy do końca uczestniczyć w rozpoczynającej się właśnie mszy. Obejrzeliśmy więc zabytki i ruszyliśmy dalej w miasto.
17.10. Dzień 13. Machu Picchu.
Jeszcze na dworcu w Puno trafiliśmy na Informację Turystyczną. Zaproponowano nam tu pośrednictwo w załatwieniu noclegów w Cusco, oraz biletów na Machu Picchu. Osobą kontaktową miała być pani o imieniu Maria.
16.10. Dzień 12. Wyspy Uros i Copacabana.
Punktualnie o 3:00 dzwoni budzik w telefonie. Szybkie mycie, ubieranie i siedzimy w taksówce Kikiego, która zawozi nas na lotnisko. Na miejscu wykupujemy zarezerwowane wcześniej bilety i idziemy na odprawę. Ponieważ jest to lot krajowy, to odnoszę wrażenie, że i odprawa trochę bardziej powierzchowna. Siedzę na pierwszym miejscu przy oknie.
15.10. Dzień 11. Lima po raz drugi.
Wstałem około 6:00 rano. Szybkie mycie, ubranie się, łyk herbaty z liści koki i można ruszać w drogę. Małe wyjaśnienie: liście z naturalnej koki są tu często spożywane pod różnymi postaciami, aby zapobiec chorobie wysokościowej. Można je kupić w paczuszkach za 2 Sole i zrobić z nich herbatę. Są też dostępne w postaci cukierków do…
Droga
Jutro ruszamy w stronę jeziora Titicaca i Machu Picchu. Nie wiem czy będę miał dostęp do Internetu. Relacje uzupełnię po powrocie.
14.10. Dzień 10. Ogród botaniczny.
Po wczorajszym dniu pełnym przygód, dzisiaj postanowiliśmy trochę odpocząć i nie planować żadnych większych wypadów. Wujek pojechał do miasta z wymontowanym uszkodzonym, kołem, aby je tam naprawić. Miało to potrwać chwilę, więc zabrałem się za przelewanie wspomnień na papier, a później do komputera.
13.10. Dzień 9. Różne oblicza dżungli.
Ten dzień obfitował w wiele wydarzeń. Nie wiem czy uda mi się go dokładnie i chronologicznie odtworzyć. Spróbuję.
12.10. Dzień 8. Bilety.
Dzisiaj ruszyliśmy do miasta w celu kupienia biletów do Cusco.
11.10. Dzień 7. W domu.
Już wczoraj czułem się niezbyt wyraźnie. Albo jazda po wertepach, albo któraś potrawa rozregulowały mój żołądek. Dlatego też wolałem zbytnio nie oddalać się od domu.
10.10. Dzień 6. Działka Kimiry, urodziny i Msza.
W tym dniu naszym celem była działka położona na wysokości 2000m npm. Żeby się tam dostać, musieliśmy zmienić pojazd na inny – silniejszy z napędem na dwa koła. W mieście zjechaliśmy z drogi asfaltowej na gruntową.
9.10. Dzień 5. Targ i wodospad w San Ramon – „Del Tirol”
Dzisiaj sobota – dzień targowy. Wprawdzie rynek w La Merced funkcjonuje codziennie, ale w sobotę jest on szczególnie duży. Postanawiamy tam pojechać. Jeszcze w drodze na targ zajeżdżamy na cmentarz, który sąsiaduje z placem targowym.
8.10. Dzień 4. Wodospady.
Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie o 5:30. Jaśniejące niebo, a po chwili wschód słońca dość skutecznie przepędziły z moich oczu sen. Dostrzegłem, że mimo wczesnej pory, wzdłuż rzeki spacerowali jacyś ludzie. Podnosili coś z ziemi, płukali w rzece i wrzucali do koszy i toreb.
7.10. Dzień 3. La Merced – przymiarka do dżungli.
Budzę się o 5:30. Za oknem już świta. Cykady jeszcze nie zaczęły swojego codziennego koncertu. Delektuję się ciszą i obserwuję jak za oknem wstaje dzień. Po obfitym śniadaniu zakładamy długie spodnie, gumowce, bierzemy maczety i ruszamy na działkę po liście Bojanu. Będą potrzebne do przyrządzenia potrawy Juane.
6.10. Dzień 2. Lima – La Merced.
Do La Merced docieramy około 7:00 rano. Czeka na nas wujek. Witamy się, wsiadamy do jego mototaksi i wyruszamy na miasto. Zatrzymujemy się na rynku, gdzie zjadamy śniadanie. W La Merced są dwa duże rynki, gdzie można zaopatrzyć się dosłownie we wszystko. Począwszy od płodów rolnych, poprzez ryby, mięso, artykuły chemiczne, skończywszy na chińskiej tandecie.
5.10 – Dzień 1. Rzepin-Lima
Najpierw dojazd do lotniska w Berlinie, potem odprawa. Można odczuć na własnej skórze podwyższony stan alarmu na lotnisku. Kontrola jest bardzo drobiazgowa. Nawet kamera i aparat w podręcznej torbie są sprawdzane na obecność ładunków wybuchowych. Mimo, że odprawa zaczęła się na 2 godziny przed odlotem, startujemy z opóźnieniem.
Witaj Peru! Przybywam :-)
Po wielu tygodniach przemyśleń, rozważań i wahań uległem namowom mojego wujka i zdecydowałem się na własne oczy zobaczyć Peru. Na łamach tego bloga postaram się w miarę możliwości informować moją rodzinę i przyjaciół o miejscach które zwiedziłem, ludziach, których spotkałem i wrażeniach jakich doświadczyłem. Zapraszam do czytania i komentowania. Darek