Po wczorajszym dniu pełnym przygód, dzisiaj postanowiliśmy trochę odpocząć i nie planować żadnych większych wypadów. Wujek pojechał do miasta z wymontowanym uszkodzonym, kołem, aby je tam naprawić. Miało to potrwać chwilę, więc zabrałem się za przelewanie wspomnień na papier, a później do komputera. Tak jak przypuszczałem 'chwila’ przeciągnęła się do godzin popołudniowych. Okazało się, że uszkodzenie było duże i naprawa wymagała więcej czasu.
Po powrocie z miasta drugim bajajem pojechaliśmy w kierunku Satipo, później skręciliśmy na Oxapampę. Po drodze znajduje się ogród botaniczny, gdzie się zatrzymaliśmy. Zakupiliśmy bilety i poszliśmy go zwiedzać. Było tam dużo roślin, występujących obecnie wyłącznie w dżungli. Wujek opowiadał mi trochę o nich. Ponieważ od dłuższego czasu nie padał deszcz, to roślinność była przygaszona i mocno zakurzona. Brakowało mi też tabliczek z opisami lub ewentualnie przewodnika do oprowadzenia.
Po powrocie do domu okazało się, że mechanik jeszcze nie przyjechał z naprawioną częścią, więc ruszyliśmy na miasto, aby sprawdzić co się stało. Ja zatrzymałem się przy kafejce internetowej, gdzie uzupełniłem bloga o wczorajsze wyczyny, wrzuciłem trochę zdjęć do galerii, odpowiedziałem na maile.
Ponieważ naprawa koła ciągle trwała, to poczekaliśmy z wujkiem aż mechanik się z nią upora. Potem w piątkę (mechanik, jego pomocnik i syn, wujek, ja) wróciliśmy do domu. Panowie zabrali się do montażu, a ja do pakowania na jutrzejszy wyjazd.