Wcześnie rano po śniadaniu, ruszyliśmy na zwiedzanie Cusco. Zaczęliśmy od katedry, która jest najstarszą w Peru. Niestety ze względu na brak czasu nie mogliśmy do końca uczestniczyć w rozpoczynającej się właśnie mszy. Obejrzeliśmy więc zabytki i ruszyliśmy dalej w miasto.Pooglądaliśmy tam inne zabytkowe kościoły, domy, ulice i place. To niesamowite miasto. Jestem ciekaw jego historii. Obiecałem sobie, że po powrocie zgłębię o nim wiedzę. Po spacerze zabytkowymi uliczkami powróciliśmy do naszego hotelu. Tutaj zaczęła się nerwówka. Nadchodził czas odjazdu naszego autobusu i ciągle nie było Marii z naszymi biletami. Nie był też do końca opłacony hotel – przecież pieniądze, które wpłaciliśmy w Punie, były przeznaczone na inny. W końcu po kilku telefonach, krzykach, groźbach i wezwaniu policji turystycznej zjawiła się Maria. Opłaciła do końca hotel. Oddała też pieniądze za bilet autobusowy, bo jak twierdziła odwołała rezerwację. Wujek jest zdania, że nigdy jej nie zrobiła, a jedynie chciała wyłudzić od nas pieniądze.
Tak więc udaliśmy się na dworzec, szukając innego połączenia do Limy. Znaleźliśmy autobus na 14:30 z opcją spania i posiłkiem w cenie. Przed odjazdem zdążyliśmy się posilić w dworcowym barze i wskoczyliśmy do czekającego na nas autobusu. Niestety nie wybraliśmy zbyt dobrych miejsc. Żaden z nas nie siedział przy oknie. Próbowałem zrobić zdjęcia mijanych Andów przez szybę. Może któreś się udało?
Jeszcze przed wyruszeniem autobusu zostaliśmy sfilmowani kamerą. Podobno jest to normalna praktyka dla autobusów, jadących przez Andy. Łatwiej jest wtedy w razie katastrofy identyfikować ciała ofiar. Pocieszające – prawda? W drodze natomiast, gdy zaczęliśmy zjeżdżać z gór, rozdano woreczki. Kto zgadnie na co?
Na zamontowanych pod sufitem telewizorach w nocy można było obejrzeć pirackie filmy z prywatnej kolekcji szofera. Choć nie było mi zbyt wygodnie, gdyż moja sąsiadka „przelewała” się przez oparcie na moje siedzenia, a sąsiad z przodu na maksa rozłożył siedzenie, skutecznie blokując mi nogi, udało mi się złapać kilka godzin drzemki.